Klimaciarze – Anarcho 6:4

Był to bodaj że nasz pierwszy mecz z Klimaciarzami w rozgrywkach Podgórskiej Eklasy. Wiedzieliśmy, że rywale są jedną z najlepszych czy nawet najlepszą ekipą naszej ligi. Niestety tak już ma nasza drużyna, że często przed meczem z najlepszymi kruszy się nam skład. Mimo braków w składzie, deszczowej pogody i niedzielnego poranku stawiło się nas do gry 8 osób.

Pierwsze 10 minut udawało się nam kontrolować mecz. Później – zdecydowana przewaga przeciwnika. Niedokładne podania w naszym wykonaniu, śliska piłka oraz brak odpowiedniej komunikacji sprawiły, że rywale na boisku czuli się bardziej pewni. Na nasze niewykorzystane sytuacje odpowiadali dobrze przemyślanymi kontrami, kilka razy trafiali w słupki. Walczyliśmy jednak do końca i udało się nam „wepchać” 4 bramkę dosłownie w ostatnich sekundach meczu. Oddzielnie warto odnotować dobrą grę bramkarza Klimaciarzy.

Mimo pewnego niesmaku po dość spokojnej grze z mistrzami wynik uważamy za dostateczny. Klimaciarzom dziękujemy za grę, życzymy powodzenia i czekamy na rewanż.

Bramki: Liocha x 2, Chorwat 1, Andrzej 1

anarchokomuna

Reklamy

AnarchoKomuna -ZZK 8:2

No cóż. Dla Anarcho meczy z ZZK tradycyjnie noszą symboliczny charakter. Ten, kto gra w lidze od samego początku, powinien wiedzieć o co chodzi. Do gry stawiło się 9 naszych zawodników + Liocha (nowa osoba). Po pierwszej bramce, która padła dość szybko, zrozumieliśmy, że zapał twórczy Zmiciera ewidentnie nie wygaśnie do końca gry.
Pod sam koniec pierwszej połowy, ofiarnie broniąc bramki, nasz bramkarz Dima mocno dostaje piłką prosto w twarz. Leje się pierwsza krew. Tracimy bramkarza, którego zmienia mający grać w polu nowy zawodnik Liocha. Idziemy na przerwę z wynikiem 3:1 dla nas. 
Po przerwie trzymamy się pierwotnych ustawień, rywalom ewidentnie gra się nie klei. Zresztą sami o tym nie raz wykrzykują. Gramy w podania, staramy się utrzymywać piłkę. Mistrzowska przewrotka w wykonaniu Zmiciera i bramkarz ZZK po raz kolejny wyjmuje piłkę z własnej bramki. Za jakiś czas Slava z ZZK w walce trafia na naszego „nowego bramkarza”, czyli Liochę. Leje się druga krew. Oko za oko. Ząb za ząb 🙂 Gramy dalej, trafiamy w słupek, później w poprzeczkę, mamy też kilka dobrych niewykorzystanych sytuacji. Kończymy z wynikiem 8:2 dla nas. Elegancki debiut Liochi, 5 bramek Zmiciera i tak długo oczekiwane zwycięstwo. Radość. Euforia. Anarchia!
Mimo pewnych emocji mecz w sumie przebiegał w dość spokojnej atmosferze. Dziękujemy za grę i życzymy ZZK powodzenia w następnych meczach.

Bramki: Zmicier x 5, Chorwat x 2, Ilya 1.img_6554